fbpx

Rustykalne zaślubiny Sary i Mateusza, a zaraz przed nimi niebywały plener ślubny.

Naturalny Plener Ślubny
To był ślub rustykalny inny niż wszystkie, czy można taki dzień rozpocząć od pełnego wzruszeń pleneru ślubnego? Tak, a przy tym przenikające spojrzenia i subtelne muśnięcia dłoni w okolicznościach natury. Plener z Mateuszem i Sarą miał odbyć się bez tysiąca wpatrzonych w nich par oczu.

To, co rodziło się między nimi latami, rozkwitło i pochłonęło ich w całości. To wyjątkową parą, bo rzadko spotyka się aż tak zapatrzonych a przy tym z ogromnym dystansem ludzi. Uwielbiamy takie sesje fotograficzne i takie pary. 

Zjawiskowa Sara w przepięknym wianku stworzonym przez Annę Marszałek w Kwiaciarni Stokrotka, makijażu od Izabeli Bochenek  i delikatnych powiewających na wietrze lokach. Mateusz w klasycznym looku dopełnionym drewnianymi elementami, idealnie wpasowany w całą romantyczną stylizację.
Wszyscy rozkoszowaliśmy się tą błogą, intymną ciszą i spokojem. Kto powiedział, że plener ślubny musi być stresujący? Tutaj było wręcz relaksująco. Oderwaliśmy się od zgiełku codzienności, wyłączyliśmy z otaczającego pędu i nabraliśmy dystansu do wszystkiego.

Po tak spędzonych chwilach pozostał nam czas na pogaduchy, bo znamy się od lat, dlatego to wydarzenie było dla nas jeszcze bardziej emocjonalne i przy tym stresujące, w końcu reportaż ślubny musiał wyjść idealnie.
Po tak udanym plenerze przyszedł moment na najistotniejsze wydarzenie tego dnia.

Rustykalne zaślubiny Impresja Zabrze
Mówi się, że by zorganizować ślub w urokliwym miejscu, w którym można zaszaleć z klimatem rustykalnym, boho, mówiąc zwyczajnie „niemiejskimi”, trzeba wyjechać z miasta, im dalej, tym lepiej. Okazuje się, jednak że, istnieją miejsca tak cudowne w swojej prostocie tuż za rogiem.

Sara i Mateusz zorganizowali swój ślub marzeń w samym centrum Zabrza-tak, tak tym samym szaroburym mieście, które przychodzi Wam do głowy. Na swoje zaślubiny Młodzi wybrali Impresję i powiedzieli sobie „Tak” w okolicznościach niebywałej architektury. Już samo miejsce sprawia, że chce się powiedzieć „ach jak pięknie”, jednak to był dopiero początek.

Oboje zadbali o to, by każdy detal został dopracowany i nic nie było kwestią przypadku. Mama Sary własnoręcznie przygotowała cudowne w swojej prostocie żywe zielone dekoracje- tyle detali i to jakich! Drewienka, świeczki, słoiki- nie sposób tego opisać-zwyczajnie musicie to zobaczyć na fotografiach. Zarówno Sara, jak i Mateusz emanowali spokojem, tutaj nie było mowy o żadnych momentach wątpliwości.

Ceremonia przebiegła w cudnej atmosferze, wśród najbliższych.A wszystko to w towarzystwie subtelnego akompaniamentu, odgrywanego przez siostrę naszego Pana młodego, przy blasku świec, stanowiących zaledwie tło wypowiadanej przez Młodych przysięgi. Ach to był moment wielu wzruszeń. Po pierwszym małżeńskim pocałunku przyszedł czas na toast oraz niebywałą przemowę siostry, tym razem Sary. Ach te siostry, naprawdę się postarały!

Oczywiście, kolejnym punktem były życzenia. Niesamowici goście, to była chwila głośnych śmiechów i szczerych słów. I to, co nas zauroczyło i co chcemy podkreślić-prezenty w postaci karmy dla piesków ze schroniska. Jeśli nie macie pomysłu na prezent, zróbcie coś dobrego dla zwierząt skazanych na różne losy przez nas samych. Niesamowita inicjatywa dwójki wspaniałych ludzi, łezka się w oku zakręciła po raz kolejny.

Później już tylko przyszedł moment poczęstunku, możliwość upustu emocji i radosnych rozmów.

Zapraszamy Was do sesji plenerowej reportażu ślubnego z Sarą i Mateuszem i ich magicznego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *